Ilustracja Pracownia Bogumiła Książka, fot. Anna Stankiewicz | projekt Pracownie do wglądu
Technologia jest integralnie wpisana nie tylko w kapitalizm, ale i w gospodarowanie w ogóle – jeśli przyjąć najbardziej elementarne określenie gospodarki jako aktywności dążącej do zaspokojenia niedostatku dóbr. Pozyskanie tego, co nie jest bezpośrednio i bez specjalnych nakładów dostępne, wymaga technologii – zarówno wykorzystujących proste narzędzia, jak i centra przetwarzania danych. Korzystając z technologii, spodziewamy się osiągnięcia pomyślnego rezultatu, co jednak nie jest jeszcze technooptymizmem.
Technologiczne zaspokojenie niedostatku nie polega na wytwarzaniu nowych zasobów, ale na umożliwieniu bardziej efektywnej ich eksploatacji. Dotyczy to tyleż zasobów naturalnych, co i ludzkich – osobowych, kulturowych, społecznych. Dlatego pozyskiwanie zasobów naturalnych powinno mieścić się w granicach zdolności ziemskich ekosystemów do ich odbudowywania – do regeneracji. Jeśli te granice zostają przekroczone, pojawia się problem.
O technooptymizmie można mówić dopiero, gdy nie ma wystarczająco skutecznej technologii do skompensowania niedostatku, ale jest wiara, że taka technologia zostanie wynaleziona w satysfakcjonującym czasie, bo są po temu wystarczające warunki. Oraz że rozwiązanie technologiczne jest jedynym sposobem zaspokojenia niedostatku.
Nie ma jednak jednego technooptymizmu, bo niedostatek może być rozmaicie identyfikowany. Technooptymizm może być budowany na poczuciu niedostatku koncentracji kapitału, niewystarczająco skutecznego zarządzania aktywnościami użytkowników sieci społecznościowych czy zbyt ograniczonego porządkowania instytucji publicznych interesom big-techów. Frustracja Elona Muska na nałożenie przez UE kary za wprowadzanie konsumentów w błąd (przez niebieskie znaczniki) jest z tej perspektywy zrozumiała i racjonalna. Uderza bowiem w technooptymizm zorientowany na pokonanie wszystkich trzech wymienionych niedostatków.
Technooptymizm może być budowany na niedostatku sprawiedliwości społecznej (w szczególności sprawiedliwości dystrybutywnej[1]). Taki technooptymizm znajdziemy u Jeremy’ego Rifkina w jego wizji gospodarki obfitości opartej na niemal zerowych kosztach krańcowych dóbr cyfrowych.
Budzimy się w nowej rzeczywistości, którą trudno sobie wyobrazić. Byliśmy tak przekonani co do gospodarki niedoboru, że z trudem możemy uwierzyć, że możliwa jest gospodarka obfitości. Ale jest. Nowe technologie komunikacyjne zmieniają spektrum częstotliwości z zasobu trudno dostępnego w bogaty; to samo dzieje się z informacją, energią odnawialną, drukowaniem trójwymiarowym i studiami online. Droga do gospodarki obfitości jest jednak pełna przeszkód, które mogą opóźnić, a nawet uniemożliwić, nadejście epoki współpracy[2].
Technooptymizm rozwijany jest również w obliczu katastrofy klimatycznej. Dziesięć lat po Porozumieniu Paryskim emisja gazów cieplarnianych bije kolejne rekordy. Zatrzymanie wzrostu temperatury na poziomie 1,5 stopnia jest nierealne. W dużej mierze za sprawą niewystarczających polityk państwowych. W takiej sytuacji nadzieja na osiągnięcie neutralności węglowej netto w roku 2050 w coraz większym stopniu jest budowana na technologiach i coraz bardziej na takich, których jeszcze (?) nie ma, w szczególności dotyczących skalowalnej i niskoenergentycznej sekwestracji CO2.
Innowacja technologiczna jest możliwa w sprzyjającym środowisku biologicznym, społecznym i kulturowym. Często podkreśla się, że nowe technologie (innowacje technologiczne) są efektem pracy zbiorowej, a nie rezultatem geniuszu jednostek wybitnych. Nie dostrzega się jednak przy tym, a na pewno niedoszacowuje się biologicznych, społecznych i kulturowych warunków i zasobów, bez których nie ma innowacji technologicznych.
– Przyjmuje się, że presja niedostatku pobudza gatunki, w tym i ludzi do zaradności, przedsiębiorczości i kreatywności.
– Kultury dostarczają narzędzi umożliwiające kumulowanie zasobów, przekazywanie ich z pokolenia na pokolenie, a także kooperacje (np. język, etnos).
– Rodziny i sąsiedztwa umożliwiają biologiczne trwanie gatunku, rozwój i edukację kolejnych pokoleń.
– Społeczności wytwarzają i utrzymują infrastrukturę dla prowadzenia aktywności gospodarczych. Wytwarzają instytucje sprzyjające przedsiębiorczości i wynalazczości i umożliwiające ją[3].
– Kolejne technologie są wytwarzane w oparciu i przy użyciu wcześniejszych technologii.
Przypisywanie innowacji technologicznej geniuszowi jednostki utrwala stratyfikację społeczną i legitymizuje nadmiarowe gratyfikacje. Z kolei uwzględnianie wspólnotowych źródeł innowacji skutkuje wymaganiem redystrybucji.
Technologia i technologie. W literaturze ekonomicznej odróżnia się trzy podstawowe pojęcia innowacji, jakie kolejno były wprowadzane do badań nad gospodarką. Są to innowacje wytwórcze, organizacyjne i marketingowe. Innowacje technologiczne można by sprowadzić do wytwórczości materialnych artefaktów. Jednak w ten sposób nie w pełni uwzględniamy usługi oraz technologie cyfrowe. Poza tym skalowanie (umasowienie) wytwarzania artefaktów i przemiana ich w ofertę rynkową wymaga zarówno rozwiązań (innowacji) organizacyjnych, jak i marketingowych. Te racje przemawiają za tym, by kategorię technologii rozciągnąć poza to, co jest ściśle inżynierskie – techniczne. Za tak kompleksowym ujęciem technologii przemawiają zarówno wspomniane wcześniej uwarunkowania kulturowe i społeczne, jak i następujący w miarę umasowienia technologii proces ich akulturacji.
Akulturacja. W miarę społecznego i gospodarczego rozpowszechniania nowa technologia ulega akulturacji. Posiadająca monstrualny apetyt na energię technologia blockchain ma efektywność gorszą od XVIII-wiecznej maszyny parowej. Oparte na niej kryptowaluty, które obiecują nieustannie zyskiwać na wartości bez jakiejkolwiek produktywności, realizują średniowieczne marzenie o Kukanii – krainie, gdzie „pieczone gołąbki same wlecą do gąbki”. Jako technologia służąca zaspokojeniu potrzeb społecznych jest ona nie do obrony. O rynkowej sile kryptowalut decyduje ich status kulturowy. Kryptowaluta posiada komplet pięciu narracji kulturowych opisanych przeze mnie gdzie indziej[4]:
(1) Jest semiotycznie wyodrębniona poprzez opozycjonowanie do bankowego obiegu pieniądza. Jest wolna od nadzoru instytucji bankowych i skarbowych.
(2) Jest ontologicznie identyfikowana poprzez swoją użyteczność budowaną na:
– zaspokajaniu potrzeby bezpiecznego przechowywania kapitału,
– pożytku „samoistnego” jego pomnażania,
– używalności: dostępności, poręczności w obsłudze (z czym jednak ciągle są kłopoty).
(3) Egzystuje (została zaprojektowana i tak jest percypowana) jako obiekt rzadki, unikatowy. Metafora „kopanie bitcoinów” odwołuje się do czasów gorączki złota, kiedy to żmudna i monotonna praca mogła przynosić nagrodę w postaci wydartych naturze okruchów cennego kruszcu. W gorączce kryptowalut praca jest wykonywana przez przechwytywane ze środowiska zasoby materiałowe i energetyczne.
(4) Kształtuje poznawanie praktyki gospodarczej, pozwala prezentować siebie jako inwestora, posiadacza aktywów górującego nad bierną, pozbawioną rynkowej inicjatywy resztą. Jednocześnie kryptowaluta jest egalitarna – śladowy ułamek bitcoina jest dostępny dla każdego.
(5) Jest autoteliczna – buduje swoją wartość endemicznie, jak każda piramida finansowa. Autoteliczny jest również sam zysk obiecywany przez kryptowalutę. Zysk obarczony ryzykiem, jak każdy ważny cel w życiu, do którego dążymy.
Integralność perspektyw humanistycznej i inżynierskiej. W literaturze przeciwstawiane są sposoby ujęcia technologii z perspektyw humanistycznej i inżynierskiej. W perspektywie humanistycznej dominują pytania o użyteczność technologii, o to, czym ona jest dla społeczeństwa i kultury, w jaki sposób odpowiada na społeczne zapotrzebowania i wyznacza je. W drugim ujęciu (inżynierska filozofia technologii, prakseologia) technologia jest odrębnym przedmiotem refleksji, jest rozpatrywana w oderwaniu od społecznych źródeł i celów, jako autonomiczna praktyka zorientowana na wytwórczość i produktywność[5]. Mowa jest tu zatem o dwóch opozycjach: pomiędzy humanistyką a nauką o technologii oraz pomiędzy kulturą a technologią. Opozycje te jednak są mocno nieostre i wydaje się, że bardziej integrują swoje człony niż je rozdzielają.
W miarę bowiem rozpowszechniania i umasawiania technologie ulegają autotelizacji i rośnie ich znaczenie jako generatora potrzeb i wartości. Faszerowanie naszych domów technologiami bardziej odpowiada potrzebom rozwoju technologii i gospodarki, czyniąc z domowników agensów rozwoju gospodarczego, dla których egzystencjalną potrzebą staje się używanie technologii i bycie używanym przez technologie. To z kolei sprawia, że technologie, które odniosły sukces, w miarę rozpowszechniania stają się integralną częścią procesów kulturowych.
Z kolei z perspektywy inżynierskiej technologiczne rozwiązania mają odpowiadać na problemy (niedostatki) społeczne. A to oznacza, że w cyklu definiowania przedmiotu inwencji, wypracowywania, testowania i implementowania nowych rozwiązań technicznych, „na wejściu” jest społeczne zapotrzebowanie, a „na wyjściu” powinno być jego zaspokojenie. Oczywiście same technologie na ogół nie tyle rozwiązują problemy społeczne, ile poszerzają możliwości ich rozwiązywania. Nie muszą dostarczać optymalnych narzędzi do tych rozwiązań. A z chwilą ich wdrożenia nie znamy bilansu korzyści i strat oraz sekwencji kolejnych problemów generowanych przez innowacyjne technologie[6].
W XX wieku doniosły wpływ na procesy kulturowe (w tym emancypacyjne) miały między innymi domowe pralki i lodówki. To są akurat przykłady technologii o jasnym celu i bezsprzecznych korzyściach. Dawniej i teraz nie obywa się to jednak bez kosztów i generowania nowych problemów – czasami dostrzeganych po dziesięcioleciach, często pomniejszanych i bagatelizowanych.
Najbardziej powszechnym czynnikiem chłodniczym (ziębnikiem) w domowych lodówkach były freony. W latach 70. wykryto, że niszczą warstwę ozonową. Pod koniec lat 80. zaczęto je zastępować innymi gazami takimi jak propan czy fluorowęglowodór. Techniczne modyfikacje miały znacznie dla warstwy ozonowej. Jednocześnie zmiana ziębnika nie miała istotnego wpływu na społeczną i kulturową doniosłość domowego sprzętu. Dlatego mogła być przeprowadzona bez strat użyteczności dla konsumenta i marketingowych turbulencji dla producentów i handlowców. A jednocześnie została zręcznie wykorzystana w rynkowych opowieściach o lodówkach, które mogły być odznaczane symbolem zapewniającym o ich środowiskowej „przyjazności” oraz kuriozalną narracją o tym, że lodówka… chroni warstwę ozonową. Ale to oczywiście tylko jeden z wielu wątków budujących lodówkę jako obiekt kulturowy. Współczesne lodówkowe opowieści są tekstowo, graficznie i organoleptycznie rozbudowane. Poniżej przykład takiego „storytellingu”:
Lodówki TCL są nowym i innowacyjnym dodatkiem do rynku. Model TCL P470CD jest wyposażony w system Multi-Air-Flow, który pomaga utrzymać świeżość żywności na dłużej, zachowując jej oryginalny smak, kształt i kolor oraz technologię automatycznego uwalniania anionów (AAT), oferującą korzyści bakteriostatyczne, oczyszczające i przeciwutleniające w kompaktowej konstrukcji. Dzięki dużej pojemności 470 litrów, lodówka posiada inteligentny kompresor inwerterowy, który oszczędza energię i redukuje hałas. Lodówka jest również wyposażona w panel dotykowy LED, który umożliwia niezależną regulację temperatury zarówno w lodówce, jak i zamrażarce![7]
Prosty fakt kształtowania wartości rynkowej przez kulturę jest ignorowany przez strategiczne dokumenty dotyczące transformacji gospodarczej, w tym proklimatycznej. Warto tu z takiej perspektywy przyjrzeć się jednemu z ważniejszych tego typu dokumentów – raportowi International Energy Agency (IEA) Zerowe emisje netto do 2050 r. Plan działania dla globalnego sektora energii[8]. Dokument jest oparty na danych z lat 2020–2021 głównie pochodzących z opracowań IEA oraz IPCC. Jednak przyjęta w nim metodologia i podział na trzy scenariusze klimatyczne są utrzymywane w publikacjach IEA do dzisiaj (schyłek roku 2025). Włącznie z World Energy Outlook 2025 z listopada 2025 roku[9].
Dokument zwraca uwagę na to, że sektor energii jest źródłem ¾ emisji. Ich redukcja nie zależy tylko od zmiany technologii wytwarzania energii, ale również od ograniczania zapotrzebowania na nią. Wzrost gospodarczy połączony z rosnącą liczbą ludności powinny przyczyniać się do zwiększenia popytu na energię. Jednak transformacje w poszczególnych sektorach gospodarki oraz zmiany zachowań konsumentów mogą doprowadzić do uniezależnienia wzrostu od wielkości emisji[10]. Paradoksalnie może to się wiązać ze zwiększeniem zużycia surowców. Budownictwo o niskim zapotrzebowaniu na energię w czasie eksploatacji wymaga na etapie budowy zwiększenia zużycia energochłonnych materiałów i technologii ich montażu; samochód elektryczny jest od swojego spalinowego odpowiednika o kilkaset kilogramów cięższy o energochłonne w trakcie wydobycia i rafinacji surowce (nie wspominając o skutkach ekologicznych). Sytuacja jest zatem trudna i skomplikowana, a cel ambitny – globalna zerowa emisja netto (NZE).
Opracowując plan dochodzenia do NZE, autorzy opierają się na raportach IPCC, wykorzystują energetyczne bazy danych i ich analizy dotyczące państw, rynków, korporacji oraz wnikliwe opracowania własne. Na tej podstawie rysują trzy scenariusze:
(1) STEPS (The Stated Policies Scenario) – scenariusz oparty o faktycznie realizowane polityki klimatyczne poszczególnych krajów (poparte przepisami wykonawczymi). Zgodnie z tym scenariuszem udział odnawialnych źródeł energii w 2050 roku osiągnie poziom 55%, a wzrost temperatury w roku 2100 wzrosną do około 2,7 °C (s. 33–36). Udział 55% oznacza, że emisje do roku 2050 będą zbliżone do obecnych, bo w tym czasie przewiduje się dwukrotny wzrost zapotrzebowania na energię (s. 42–43). / węgiel -15, ropa +15, gaz +50
(2) APC (The Announced Pledges Case) – scenariusz zakładający, że zobowiązania władz krajowych, lokalnych oraz podmiotów korporacyjnych dotyczące zerowych emisji netto zostaną wypełnione. Zobowiązania mają zróżnicowany status. Mogą pojawiać się w założeniach polityk gospodarczych, mogą być ujęte w prawodawstwie (co jednak dotyczy tylko 10 krajów odpowiedzialnych za 20% emisji). Zgodnie tym scenariuszem udział odnawialnych źródeł w 2050 roku dojdzie do poziomu 70%, a średnie temperatury do 2100 r. wzrosną do 2,1 °C. / w-50 rn-10 g+10
(3) NZE (Net Zero Emission) – scenariusz odpowiadający na pytanie, co należy zrobić, by osiągnąć zerową emisję netto w roku 2050 i ograniczyć wzrost temperatury w 2100 r. do 1,5 °C. Zakłada pełną mobilizację międzynarodową i intensyfikację badań nad technologiami, które to umożliwią. Scenariusz zakłada, że do roku 2050 podaż energii spadnie o 7%, pomimo dwukrotnego wzrostu gospodarczego i zwiększeniu liczby ludzi o 2 mld. Ma to być możliwe do uzyskania dzięki spadkowi energochłonności i zwiększonym oparciu o odnawialne i niskoemisyjne źródła energii.
Warto zwrócić uwagę na to, że tylko dwa pierwsze scenariusze są budowane w oparciu o aktualne polityki lub deklaracje poszczególnych państw. Trzeci jest życzeniowy. Nie projektuje rozwoju sytuacji w oparciu o dzisiejsze dane, ale odwrotnie – zakłada, że w roku 2050 zostanie osiągnięta neutralność klimatyczna netto i wstecznie wylicza postępy w osiąganiu tego celu. Autorzy są świadomi życzeniowego charakteru tego scenariusza, ale ukrywają marzycielski charakter NZE pod warstwą retoryki sugerującej jego zdolność do zmieniania rzeczywistości. Scenariusz ma… dać gwarancje redukcji emisji (!).
Celem scenariusza NZE jest zagwarantowanie tego, aby emisje CO2 do 2030 roku, związane z energią i procesami przemysłowymi, były zgodne z redukcjami przewidzianymi w scenariuszach zakładających wzrost temperatury o 1,5 °C bez przekroczenia temperatury lub z niskim lub ograniczonym przekroczeniem temperatury, oszacowanych przez IPCC w Specjalnym raporcie na temat globalnego ocieplenia na poziomie 1,5 °C (s. 57).
Analizy prowadzone są „pomimo obecnej rozbieżności między słowami a czynami” (s. 3). Rok 2024 był kolejnym, w którym emisje ustanowiły nowy rekord. Fakt ten i inne przytaczane w dokumencie dane wykazują, że znacznie mniej ambitny drugi scenariusz jest nie do zrealizowania, a nawet osiągnięcie wskaźników pierwszego, najmniej ambitnego, pozostaje niepewne. Dla odwrócenie katastrofalnego trendu niewystarczające są zarówno możliwości technologiczne, jak i wola polityczna. Reakcją na ten imposybilizm jest… zwiększenie wiary w to, że przyszłe technologie mogą sprawić to, z czym obecne sobie nie radzą. W streszczeniu dla decydentów ma to charakter technooptymistycznych zaklęć.
Osiągnięcie zerowych emisji netto do 2050 roku zależy od bezprecedensowego impulsu dla czystych technologii przed 2030 rokiem…
Działanie priorytetowe: Uczynić lata 20. XXI wieku dekadą masowej ekspansji czystej energii…
Osiągnięcie zerowych emisji netto do 2050 r. wymaga ogromnego skokowego postępu w zakresie innowacji w obszarze czystej energii…
Innowacje w dziedzinie czystej energii muszą ulec dużemu przyspieszeniu, a rządy powinny umieścić badania i rozwój, demonstrację i wdrażanie w centrum polityk energetycznych i klimatycznych (s. 16 i nast.).
W takiej wizji dochodzenia do neutralności klimatycznej netto nie ma miejsca na transformacje społeczne i kulturowe prowadzące do ograniczenia zapotrzebowania na energię. Proklimatyczny wpływ zachowań jest upatrywany wyłącznie w bardziej racjonalnym wykorzystywaniu technologii, co dobrze ilustruje tabela ze strony 84 raportu Zerowe emisje netto do 2050 r.:
Aktualne dane publikowane pod koniec roku 2025 wykazują, że klimatyczny technooptymizm osiągnął dojrzały etap niemożliwej do zrealizowania utopii. Taka konkluzja jest wymuszana przez dane przedstawione zarówno we wspomnianym World Energy Outlook, jak i inne opracowania – na przykład Off target. Continued collective inaction puts global temperature goal at risk – raporcie UNEP za rok 2025, prognozującym deficyty w osiąganiu celu neutralności klimatycznej netto w roku 2050[11].
Twarde dane wykazują, że nie ma możliwości osiągnięcia celu klimatycznego wyłącznie w oparciu o wiarę w technologie przyszłości. Konieczna jest głęboka transformacja kulturowa i gospodarcza, a tego się nie da zrobić bez humanistów. Ich rola jest jednak przez decydentów niedostrzegana, a i dla samych potencjalnie zainteresowanych nie wydaje się specjalnie atrakcyjna (o ile w ogóle jest uświadamiana). Wśród humanistów przeważają bowiem dwa typy postaw: technologiczna kolaboracja lub eskapizm i estetyczny zachwyt nad katastrofą.
Wiedza humanistyczna jest wykorzystywana w projektowaniu produktów i usług rynkowych. Wartość gospodarcza od kilkuset lat w rosnącym stopniu kształtowana była przez mechanizmy kulturowe. W obecnym, dojrzałym kapitalizmie bez kulturowego „wkładu” nie ma wartości rynkowej. Specjaliści od marketingu wykorzystują wiedzę o kulturze dla kształtowania technologii nadawania wartości rynkowej produktom i usługom rynkowym. Zatrudnieni w sektorze wytwórczym humaniści wzmacniają w ten sposób kulturową presję prowzrostową. Rynek utylizuje na własny użytek kulturowe narracje, tropy, procesy i zwrotnie wpływa na nie. Każdy słodki batonik ma dzięki nim swoją własną opowieść, która dokłada się do bogactwa kulturowych zasobów i wzmaga zapotrzebowanie na nabywanie ich urzeczowionych ekspresji.
Z kolei w samej humanistyce – w ramach niektórych z jej nurtów – pod szyldem konfrontowania się z antropocentryzmem dochodzi do odwrotu od kultury i od człowieka w stronę fabulacji przypisujących wyrwanym z ekosystemów organizmom i zdarzeniom cechy… ludzkie. Na przykład indywidualną podmiotowość czy osobniczą sprawczość. Takie projekcje (na „nieludzkie” fikcjomaty) są wyrazem hiperantropocentryzmu i prowadzą do umniejszania sprawczości człowieka, a nawet przedstawiania go jako ofiary bytów więcej niż ludzkich czy hiperobiektów. A tym samy do zwalniania odpowiedzialności lub przynajmniej odwracania uwagi od odpowiedzialności za polikatastrofę.
Jacek Schindler
| kulturoznawca, socjolog kultury.
Przez wiele lat związany z Instytutem Kulturoznawstwa Uniwersytetu Wrocławskiego. Autor publikacji z zakresu teorii i interpretacji kultury, aktywizacji lokalnej, transformacji gospodarczej oraz kulturowych uwarunkowań ochrony środowiska naturalnego. Ostatnio opublikował książkę Kapitalizm jako źródło wartości. Wartość jako źródło katastrofy(2024). Zajmuje się przekształceniami zasobów publicznych i wspólnotowych, a także perspektywami proklimatycznej transformacji gospodarczej. Założyciel Stowarzyszenia Nowa Idea, członek Ashoka: Innovators for the Public, zespołów Economic Transition i Circular Economy działających w ramach European Environmental Bureau. Inicjator serwisu Postwzrost.pl, współautor strategii klimatycznej Uniwersytetu Wrocławskiego i kampanii społecznych na rzecz aktywizacji lokalnej i redukcji śladu środowiskowego |
[1] Szczegółowo o wpływie technologii na (nie)sprawiedliwość społeczną zob. Sven Ove Hansson, Technology and Distributive Justice, w:The Ethics of Technologiy. Methods and Approaches, red. Sven Ove Hansson, London 2017.
[2] Jeremy Rifkin, Społeczeństwo zerowych kosztów krańcowych: internet przedmiotów, ekonomia współdzielenia, zmierzch kapitalizmu, przeł. Anna Dorota Kamińska, Warszawa 2016, s. 107.
[3] Ten i poprzedni punkt szczegółowo jest rozpisany w: Raj Patel, Jason W. Moore, Historia świata w siedmiu tanich rzeczach: przewodnik po kapitalizmie, naturze i przyszłości naszej planety, przeł. Joanna Bednarek i Anna Opara, Warszawa 2025.
[4] Zob. Jacek Schindler, Kapitalizm jako źródło wartości. Wartości jako źródło katastrofy, Wrocław 2024, s. 24–28.
[5] Zob. Philosophy of Technology and Engineering Sciences, red. Anthonie Meijers, Amsterdam 2009; Maarten Franssen, Stefan Koller, Philosophy of Technology as a Serious Branch of Philosophy: The Empirical Turn as a Starting Point, w: Philosophy of Technology after the Empirical Turn, red. Maarten Franssen i inni, Springer 2016, s. 31–61.
[6] Zob. Carl Mitcham, Thinking Through Technology: The Path Between Engineering and Philosophy, Chicago 1994, s. 17 i nast.
[7] Zob.: https://www.tcl.com/pl/pl/blog/playbooks/which-gas-is-used-in-a-refrigerator-and-what-is-it-for
[8] Zerowe emisje netto do 2050 r. Plan działania dla globalnego sektora energii, International Energy Agency 2022.
[9] World Energy Outlook 2025, International Energy Agency 2025.
[10] Idea rozłączenia (decoupling) zależności między wzrostem gospodarczym a wzrostem zużycia surowców i węglową emisją nie jest nowa i do tej pory okazywała się utopijna. Nie ma gwarancji, że i tym razem będzie podobnie. Zob. Timothée Parrique i inni, Decoupling Debunked. Evidence and arguments against green growth, EEB 2019.
[11] Off target. Continued collective inaction puts global temperature goal at risk, Emissions Gap Report 2025, UNEP 2025.

